„Równomierny rozwój całego województwa” Rozmowa z Wójtem Gminy Boguchwała – Wiesławem Dronką
„Równomierny rozwój całego województwa”
Rozmowa z Wójtem Gminy Boguchwała – Wiesławem Dronką
Rozmawiał Krzysztof Żołądź
K.Ż. Czy jest możliwy dalszy rozwój Rzeszowa w dotychczasowych granicach administracyjnych? Jaki wpływ na rozwój województwa może mieć przesunięcie granic jego stolicy?
W.D. W chwili obecnej nie ma dobrego pomysłu na to w jaki sposób Podkarpacie miałoby się rozwijać. Nie wiadomo tak naprawdę co ma być lokomotywą rozwoju. Władze Rzeszowa, na potrzeby miasta, proponują model rozwoju regionu w oparciu o wygenerowanie z Rzeszowa jedynego ośrodka rozwoju i próbują wmówić opinii publicznej, że tylko taka jest możliwość rozwoju południowo-wschodniej Polski. Jednocześnie nie przedstawiły żadnego argumentu, który broniłby tej tezy. Moim zdaniem największe prawdopodobieństwo postępu daje rozwój równomierny wszystkich ramion Krzyża maltańskiego który wpisuje się w nasze województwo, rozwój pięciu dużych ośrodków, w którym Rzeszów, Przemyśl, Dębica, Krosno, Tarnobrzeg z Mielcem realizują przyporządkowane im różne zadania, nie walcząc ze sobą, a nawzajem się uzupełniając. Coś na kształt przedwojennego COP-u. Skupianie wszystkiego w jednym miejscu nie jest możliwe. Żeby miasto mogło pełnić rolę metropolii, przyciągać ludzi, musi mieć bardzo duży potencjał i atrakcyjność, myślę tu o potencjale ekonomicznym i naukowym, musi zapewnić przyszłość i możliwość rozwoju mieszkańcom, stworzyć warunki mieszkaniowe, stać się konkurencją dla większych ośrodków. Na chwilę obecną jest dokładnie odwrotnie, to z Rzeszowa młodzi ludzie wyjeżdżają np. do Krakowa czy Wrocławia w poszukiwaniu lepszych warunków do życia. Jeżeli chodzi o potencjał ludzki to obecne prognozy demograficzne nie są dla Rzeszowa optymistyczne. W roku 2030 miasto będzie mieć zaledwie 130 tysięcy mieszkańców.
Nic nie zmieni samo przyłączenie do Rzeszowa kolejnych miejscowości, choć by to było nawet dziesięć gmin. One i tak będą żyć swoim własnym życiem, a Rzeszów stanie się co najwyżej największą wsią w Polsce. W tej sprawie trzeba najpierw określić kierunki rozwoju województwa i wówczas wyklaruje się rzeczywista rola Rzeszowa i jego miejsce w regionie. Miasto powinno powalczyć o mieszkańców, ale nie poprzez zagarnianie kolejnych miejscowości, ale poprzez stworzenie takiej oferty, że ludzie będą chętnie przybywać, będą mieszkać, będą lokować i rozwijać działalność. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że władze Rzeszowa walczą o tereny, z których można będzie do kasy miasta ściągnąć duże pieniądze w postaci podatków. Tereny wokół Rzeszowa są dobrze uzbrojone i posiadają rozbudowaną infrastrukturę, stanowiąc cenne źródło dochodów. To jest jedyny potencjał, o który tak konsekwentnie walczą władze Rzeszowa. Nie może być tak, że z założenia, stolicy województwa należy się wszystko. Miasto nie może się rozwijać poprzez podbijanie i okradanie sąsiednich gmin z mienia stanowiącego wspólny dorobek całych pokoleń.
Władze Rzeszowa mówią o zbyt dużej gęstości zaludnienia. Pytam się, jak chcą to zrobić, żeby nagle np. na Nowym Mieście, gdzie jest określona zabudowa, gęstość zaludnienia się zmniejszyła? Co w tej materii może zmienić przyłączenie Zwięczycy? Ten konkretny typ zabudowy wciąż tam pozostanie, mieszkańcy również. Czy włodarze miasta będą przenosić blokowiska? To jest jakiś absurd.
Z jednej strony miasto poszukuje terenów pod inwestycje, dających możliwość rozwoju, a z drugiej strony nic nie robi z terenami istniejącymi np. na Staroniwie czy w okolicy ulicy Przemysłowej w kierunku Zwięczycy. To są właśnie tereny pozwalające na lokowanie przemysłu. Mało tego, w Rzeszowie sprzedano cenne tereny na Staromieściu na których do chwili obecnej nikt nie inwestuje.W sytuacji wciąż nagłaśnianej konieczności pozyskania terenów pod inwestycje, taka polityka jest co najmniej niezrozumiała. Dla rozwoju miasta i województwa trzeba patrzeć szerzej i otworzyć się na partnerstwo. Takie działanie zapewni rozwój.
K.Ż. Czy w sytuacji przejęcia jedynie dwóch z dziewięciu pierwotnie planowanych do przyłączenia sołectw, Rzeszów czeka blokada rozwoju?
W.D. Przyłączenie lub jego brak nie będzie mieć większego wpływu na dalszy rozwój i funkcjonowanie Rzeszowa. Wszystko zależy od tego jaki będzie pomysł na rozwój. Widząc sytuację jaka jest w tej chwili na pograniczu Rzeszowa to ja jestem sceptykiem. Widzimy co zrobiono dotychczas na uprzednio przyłączonych terenach. Nie ma tam kanalizacji, niedawno doprowadzono gaz, więc nie chce mi się wierzyć, że tam się inwestuje. Te tereny w żadnym stopniu się nie rozwijają. jednocześnie pojawia się pytanie czy rozwój Rzeszowa musi wiązać się ze zmianą administracyjną? Dlaczego nie można postawić na tworzenie aglomeracji w skład której wchodziłyby np. trzy gminy i miasto, ściśle powiązane różnymi zależnościami. Według mnie jest to najlepsze rozwiązanie, gdyż mniejsze ośrodki są zdecydowanie mobilniejsze jeżeli chodzi o zarządzanie funduszami i sam sposób zarządzania. Tymczasem nie ma żadnych powiązań, a ostatnie działania jeszcze bardziej oddalają Rzeszów od sąsiednich gmin. Żeby się rozwijać trzeba najpierw stworzyć połączenia komunikacyjne, kulturowe, określić wspólny interes, a nie odcinać się na granicach, zrywać wszelkie kontakty.
K.Ż. Spotkałem się z tezą, że Rzeszów musi być powiększony, w przeciwnym razie zagrożone będzie dalsze autonomiczne funkcjonowanie województwa podkarpackiego. Czy to jest argument ekonomiczny czy tylko pożywka dla opinii publicznej?
W.D. Nie ma zagrożenia jeżeli chodzi o sferę polityczną gdyż próby zmian mocno burzyłyby tak potrzebny pokój społeczny , natomiast w kwestii ekonomicznej ważne są dwie rzeczy. Pierwsza - województwa otrzymują środki, dotacje głównie w związku z ilością mieszkańców danego województwa. Zatem przyłączenie trzech sołectw w żadnym stopniu nie może mieć wpływu na wysokość środków finansowych dla województwa. Bo mieszkańcy nadal mieszkają w tym samym województwie. To jest argument czysto propagandowy.
Druga – regiony rozwijają się poprzez eksport swoich produktów i poprzez wykorzystanie popytu wewnętrznego. Zamykanie się w inwestycjach handlu wielkopowierzchniowego sprzyja wysysaniu kapitału i ubożeniu regionu, tak postępują władze Rzeszowa, stwarzając wyraźne zagrożenie dla dalszego rozwoju województwa, a nie sprzyjając jego rozwojowi.
K.Ż. Jaka jest propozycja czy też wizja gmin ościennych Rzeszowa dotycząca dalszego rozwoju miasta i jego sprawnego funkcjonowania jako stolicy województwa?
W.D. Co do rozwoju miasta, to koncepcja rozwoju powinna wychodzić od władz Rzeszowa i nie widzę powodu dla którego gminy ościenne, czy całe województwo miałoby określać jak Rzeszów powinien się rozwijać. To jest obowiązek władz miasta i to one powinny zadbać o interes publiczny swoich mieszkańców. Uważam, że interes województwa to równomierny rozwój wszystkich regionów, a nie jednego miasta. To nie może być rozwój na zasadzie działania: jeden przeciwko drugiemu, ale wspólne ściąganie wartości z zewnątrz. Bo taki rozwój poprzez zabieranie drugiemu nie wpływa na wartość dodaną dla całego województwa. Ja raczej wypowiedziałbym się nie na temat rozwoju samego miasta, ale rozwoju aglomeracji. Pewne działania, jak transport lokalny, gospodarkę komunalną, oświatę, zapewnienie oferty kulturalnej można realizować wspólnie, przez co byłoby taniej dla wszystkich . Logika nakazuje żeby te działania nie urywały się na granicach administracyjnych. To już jest wypróbowane w świecie, że pewne rzeczy opłaca się robić wspólnie. Jest taniej, efektywniej i z sensem. Poza tym stwarza się większy potencjał w staraniach o środki z zewnątrz. Dobrze by było żeby powstała tutaj jakaś forma współpracy. Mówimy ciągle o metropolii. A prawda jest taka, że już w starożytnej Grecji funkcjonowała ona w oparciu o ścisłą współpracę. Metropolia funkcjonowała jako miasto, które miało wokół obszary metropolitalne, przeważnie kolonie, a więc tworzyło pewną wspólną sieć zależnych od siebie obszarów. Tym czasem władze Rzeszowa niszczą cały organizm, a mówią że chcą stworzyć metropolię. Nie ma metropolii bez obszaru metropolitalnego, bo metropolia jest o tyle, o ile miasto potrafi oddziaływać poza swój obszar. U nas jest odwrotnie. Miasto „walczy” z gminami , które powinny tworzyć jego obszar metroplitalny, a powinno im pomagać lub przynajmniej współpracować .
K.Ż. Jak wyglądała dotychczasowa współpraca z władzami Rzeszowa w omawianej kwestii?
W.D. Władze Rzeszowa stworzyły ideę wrogów zaraz za granicami. To już nie jest zdrowa rywalizacja, tylko walka. wyszliśmy z inicjatywą powołania Stowarzyszenia Samorządów Aglomeracji Rzeszowskiej. Stowarzyszenie jest dosyć luźną formą, ale zapewnia możliwość próby wspólnego rozwiązywania niektórych problemów, czy wspólnego starania się o środki. Byłoby to też forum gdzie rozwiązywałyby się różnego rodzaju konflikty pomiędzy samorządami. To byłaby dobra forma współpracy. Nie ukrywam, że Rzeszów powinien w tym stowarzyszeniu pełnić czołową funkcję. To jednak wymaga zgody władz miasta.
K.Ż. Co Pana zdaniem czeka przyłączane miejscowości jako dzielnice Rzeszowa?
W.D. Dla Rzeszowa miejscowości te będą peryferiami i tam właśnie będzie się lokalizować niewygodne lub uciążliwe dla miasta działalności, które musza być realizowane. Może to być wysypisko śmieci, cmentarz komunalny, czy jak pisze prasa cmentarz dla zwierząt. Jest zupełnie naturalne, że miasto szuka takich rozwiązań, ale trzeba mieszkańcom jasno powiedzieć, jaki jest wybór. Albo się jest tą jedną z bardziej rozwiniętych miejscowości w gminie, z realną wizją rozwoju , albo jest się daleką peryferią miasta.
Bardzo ważna jest sprawa podatków. W naszej gminie obowiązuje zwolnienie z podatku od budynków gospodarczych. To jest ważne dla mieszkańców obszarów wiejskich, bo np. w przypadku stodoły lub budynku gospodarczego w grę wchodzi 5 złotych od metra kwadratowego. Dla przykładu: stodoła o powierzchni stu metrów kwadratowych to 500 zł rocznie podatku. To byłby bardzo mocny cios ekonomiczny dla mieszkańców. Jest kwestią czasu wprowadzenie podatku katastralnego i nie ma wątpliwości, że wysokość tego podatku w miastach będzie większa. Inny aspekt ewentualnego włączenia miejscowości do miasta - w naszej gminie miejscowości mają dużą samodzielność, co wynika z tradycji. To wioska dysponuje swoimi środkami poprzez podział na zebraniu wiejskim. Przekazanie kompetencji sprzyja mądremu wydawaniu środków i pobudza aktywność obywatelską .
K.Ż. Gmina to skomplikowany mechanizm prawno-ekonomiczny, pełen zależności, czy gmina Boguchwała mogłaby sprawnie funkcjonować w chwili obecnej po odłączeniu Zwięczycy? Jakie może to stanowić zagrożenia?
W.D. Minister Czartoryski powiedział w Sejmie coś, co dokładnie przedstawia sytuację do której by doszło w chwili oderwania od Gminy Boguchwała sołectwa Zwięczyca. Porównał gminę Boguchwała do przedsiębiorstwa. Uważa on, że gdyby w tej chwili Rzeszów przejął Zwięczycę gmina Boguchwała by zbankrutowała. Przy konstrukcji budżetu na 2006 rok zobaczyliśmy tak naprawdę jak wielkim ciosem ekonomicznym dla całej gminy byłoby oderwanie Zwięczycy. To jest potężne zagrożenie dla całego gminnego organizmu, mogące praktycznie zatrzymać możliwości dalszego rozwoju. Utracilibyśmy majątek o przybliżonej wartości 20 mln złotych, wypracowany przez wszystkich mieszkańców. Gmina miałaby bardzo utrudnione dalsze funkcjonowanie przynajmniej przez kilka najbliższych lat.
Ja już nie mówię o szkolnictwie. Gimnazjum w Zwięczycy przecież obsługuje inne sołectwa w gminie. Musielibyśmy wybudować nowe przedszkole. Konieczne byłoby również utworzenie nowego cmentarza komunalnego, gdyż gmina ma obowiązek posiadać przynajmniej jedną taką nekropolię, a w Zwięczycy właśnie znajduje się jedyny w gminie cmentarz komunalny. Pojawia się też kwestia rozdzielenia sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, co kosztowałoby budżet gminy ok. 500 tys. złotych. To jest cały szereg komplikacji.
K.Ż. Władze Rzeszowa kuszą mieszkańców m.in. Zwięczycy tańszymi biletami MPK czy też możliwością bezpłatnej wymiany dowodów osobistych. Czy oferty prezydenta Ferenca mogą być przekonującym argumentem?
W.D. Tego nie wiem. Na pewno gra władz miasta z obniżaniem i podnoszeniem cen biletów była niewłaściwa. Pokazano „marchewkę” i ją zabrano. Ludzkimi emocjami tak grać nie wolno. Ponieważ przedsiębiorstwo komunikacyjne jest własnością miasta, gmina nie miała żadnych szans obrony mieszkańców. Złożyłem protest na ręce Pani Wojewody. Rozważymy również możliwość innej organizacji transportu lokalnego.
K.Ż. Jakie skutki dla mieszkańców Zwięczycy będzie mieć przyłączenie do Rzeszowa? Co z inwestycjami w sołectwie? czy gmina może zapewnić Zwięczycy lepszą przyszłość?
W.D. W Zwięczycy jest wykonana sieć kanalizacyjna, teraz chcemy modernizować przepompownie, bo działają kilka lat i wymagają modernizacji. Cały czas będziemy rozbudowywać sieć dróg i chodników. W chwili obecnej to jest ponad 200.000 zł rocznie na drogach gminnych i ponad milion złotych na powiatowych. Co do inwestycji miejskich to na razie media wspomniały jedynie o 100.000 na drogę do ujęcia wody. O chodnikach ani słowa. Myślę, że gmina Boguchwała ma dla sołectwa o wiele lepszą ofertę. Ponadto planujemy zagospodarować centrum w formie małego rynku. Napewno utrzymamy szkołę, napewno utrzymamy gimnazjum, które przy zmianie granic jest zagrożone. Myślę, że perspektywy dla mieszkańców w przypadku gminy są lepsze, bo gmina widzi rozwój Zwięczycy jako samodzielnej jednostki, a nie jednej z wielu dzielnic Rzeszowa. W kwestii długofalowych kosztów przytoczę wielokrotnie omawiane podatki. Opłaty za usługi komunalne są zbliżone. W gminie Boguchwała opłata za wodę jest niższa natomiast odprowadzenie ścieków jest droższe niż w Rzeszowie, ale nie ma szans na to by gmina mająca
K.Ż. Czy decyzja premiera o odroczeniu o rok włączenia w granice miasta Zwięczycy daje władzom samorządu realne możliwości wygranej w staraniach o utrzymanie dotychczasowych granic gminy?
W.D. Po pierwsze - uważamy, że rozporządzenie z 26 lipca naruszyło ewidentnie prawo
w tym Konstytucję. Moim obowiązkiem jest walczyć o to żeby prawo było szanowane. Stąd złożenie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Ponieważ cała procedura trwa dość długo, było nierealnym aby przed styczniem 2006 roku wniosek był przez Trybunał rozpatrzony. Powstała więc groźba, że w czasie kiedy sprawą zajmie się Trybunał Konstytucyjny Zwięczyca zostanie przyłączona do Rzeszowa. Za pół roku, na przykład, Trybunał stwierdziłby niezgodność z prawem rozporządzenia i wszystko byłoby prostowane. W związku z tym, wykorzystując jedyną możliwość prawną, zwróciliśmy się do Ministerstwa z prośbą o przesunięcie terminu wykonania rozporządzenia. To nie stanowi żadnych negatywnych skutków, ani dla mieszkańców Zwięczycy, ani dla Rzeszowa, ani dla całego województwa. Natomiast daje możliwość zbadania zgodności z prawem tego co dokonano. Co do szans na unieważnienie rozporządzenia to trudno powiedzieć. jakie będzie rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, ale wierzymy w swoje racje, a stoi za nami autorytet profesora Michała Kuleszy, który uważa, że w tym przypadku naruszenie prawa było ewidentne. Uważamy, że jest duża szansa na pozytywny dla gminy Boguchwała wynik.
K.Ż. Rzeszowska prasa niezbyt pochlebnie wypowiadała się o samorządach gmin broniących swoich mieszkańców, mienia i koncepcji rozwoju regionu, a wójtom tych gmin zarzucono brak umiejętności współpracy, negatywny wpływ na rozwój województwa i dbanie wyłącznie o własne stanowiska. Dla kontrastu, władze Rzeszowa kreowano na działające dla wspólnego dobra i rozwoju Podkarpacia. Jakie jest Pana zdanie w tej kwestii?
W.D. Każdy z samorządów ma własny interes publiczny. Nie prywatny jak sugerowano w prasie, lecz publiczny. Rzeczywiście te interesy mogą być sprzeczne, mogą ze sobą konkurować, ale kiedy jeden samorząd odbiera coś drugiemu to działa wyłącznie w swoim interesie i niestety kosztem drugiego samorządu. Nie można przedkładać interesów jednych społeczności nad interesy pozostałych. Nie ma to nic wspólnego z działaniem na rzecz rozwoju województwa. Takie mówienie jest jedynie propagandą i zabiegiem socjologicznym władz Rzeszowa, wymyślonym w celu przekonania opinii publicznej. Stąd wójtowie prowadzą działania w obronie interesów swoich gmin, mając do tego takie samo prawo jak władze Rzeszowa. To nie gminy wypowiedziały wojnę miastu tylko miasto gminom, a ja bronię wspólnego interesu lokalnej społeczności. Nie bronimy własnych stanowisk ponieważ zmiana granic nie ma żadnego wpływu na długość kadencji w której mieszkańcy powierzyli nam kierowanie gminami.
K.Ż. Jedna z Rzeszowskich gazet codziennych najwyraźniej prowadzi własną kampanię na rzecz poparcia koncepcji rozwoju miasta powstałej w ratuszu. Dziennikarz tej gazety w jednym z artykułów wskazał Pana jako osobę, która zablokowała rozwój Rzeszowa.
Czy w grę może wchodzić zaplanowany atak medialny na przedstawicieli Samorządów gmin broniących własnych praw?
W.D. Nie wiem czy to jest atak medialny. Uważam, że dobrze jest jeżeli media dużo piszą o takich sprawach, bo jest to ważne, natomiast dobrze by było żeby pisały obiektywnie. Niestety przedstawiane jest zazwyczaj stanowisko jednego samorządu. Wynika to pewnie z dwóch rzeczy: po pierwsze - samorząd ten jako silniejszy, może wywierać wpływ na niektóre media. Po drugie może to wynikać z roli poszczególnych dziennikarzy, którzy utożsamiają się jako strona przez co pozbawiają czytelnika obiektywnej informacji. Powinno się zdecydowanie oddzielić informację od prywatnych przemyśleń, komentarzy i polemiki. Jeżeli media maja informować to powinny udzielać bezstronnej informacji. To nie jest w porządku, bo jednak ludzie prasie wierzą, a wprowadza się ich takimi działaniami w błąd. Przykro nam, że to tak funkcjonuje, że nikt nie zainteresował się tym, co tak naprawdę gminy tracą.
K.Ż. Czy istniała koalicja wójtów powołana w celu zablokowania poszerzenia Rzeszowa? Istnienie takiego układu wielokrotnie sugerowała rzeszowska prasa.
W.D. Nie. Na pewno taki układ nie funkcjonował. Rzeczywiście już ponad rok temu spotkaliśmy się i zaproponowaliśmy założenie stowarzyszenia skupiającego samorządy. Oczywiście omawiając sprawy zmiany granic spotkaliśmy się kilkakrotnie, bo to jest naturalne, mamy podobne problemy, reprezentowała nas jedna kancelaria adwokacka. Występowaliśmy wspólnie bo to było tańsze przede wszystkim dla gmin, ponadto mieliśmy taki sam interes w całym tym sporze. Prasa natomiast zrobiła z tego jakiś prywatny układ.
K.Ż. Proszę o komentarz na temat ostatnich doniesień prasowych o planach „rozbioru” gminy.
W.D. Plany takie niemożliwe są do realizacji w obecnej kadencji i w obecnych rozwiązaniach prawnych. Dlatego upublicznienie tego „pomysłu” ma tylko charakter kampanii politycznej i może być próbą skłócenia społeczności naszej gminy.
K.Ż. Dziękuję za rozmowę
W.D. Dziękuję również
