Pod opieką pań: Anny Zych, Renaty Salamon i dyrektora Zespołu Szkól w Racławówce - pana Andrzeja Niedziałka młodzież gimnazjalna przez 3 kolejne dni uczestniczyła w rekolekcjach zamkniętych w Dębowcu.
Z inicjatywy dyrektora Zespołu Szkół w Racławówce, mgr Andrzeja Niedziałka oraz proboszcza parafii Zabierzów, ks. Ryszarda Kołodzieja w dniach 27 – 29 marca b.r. odbyły się rekolekcje zamknięte.
Przeznaczone były dla chętnych uczniów, którzy w tym roku kończą gimnazjum. Z tym trudnym czasem dorastania i poszukiwania własnej tożsamości związane są decyzje, za które młodzi ludzie biorą odpowiedzialność: w jakiej szkole kontynuować naukę, jak przygotować się do sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej, by nie być chrześcijaninem „z metryki”.
Jako miejsce rekolekcji wybrano Dębowiec k/ Jasła. Opiekę nad uczniami sprawowali oprócz pana dyrektora, panie: Anna Zych i Renata Salamon.
Po przybyciu na miejsce i zakwaterowaniu (w pokojach 4- i 2- osobowych) był czas, aby zwiedzić miejsce, które wielu uczniom znane było z widokówek i opowiadań.
Rekolekcje prowadził ks. Władysław MS, który zapoznał nas z historią i orędziem objawienia Matki Bożej z
Dzień rozpoczynał się adoracją Najświętszego Sakramentu. W tym czasie powierzaliśmy sprawy osobiste i wspólnotowe Jezusowi ukrytemu w Hostii. Mimo, że była to godz. 8.30, ks. rekolekcjonista zachęcał, by nawet to niewyspanie powierzać Panu Jezusowi, bo On kocha człowieka takiego jakim jest.
Już pierwszego dnia zostały przydzielone dyżury: porządkowe i liturgiczne. Okazało się, że z nakryciem do stołu, roznoszeniem pokarmów oraz myciem naczyń chłopcy wspaniale sobie poradzili.
Czas wypełniony był konferencjami, przygotowaniem do Mszy św. i śpiewaniem, który prowadziła Ania Lib, Ala Witek i Krzysztof Wątorek. Centrum dnia stanowiła wieczorna Msza św. Ponadto odmawialiśmy wspólnie Koronkę do Bożego Miłosierdzia, uczestniczyliśmy w nabożeństwie pokutnym i Drodze Krzyżowej. Był również czas, tak bardzo potrzebny do „wyciszenia się” i „wejścia w głąb siebie”. Dlatego też każdy z uczestników mógł zobaczyć nie tylko swoje błędy, grzechy i słabości, ale również swoje dobro i talenty, którymi Bóg tak hojnie obdarzył.
Kiedy zbliżał się czas wyjazdu, wiele osób chciało pozostać. Niestraszne były żarty ks. Władysława, że trzeba będzie grabić plac sanktuaryjny, ale pan kierowca już czekał...






















